niedziela, 30 czerwca 2019

phone photos

Miesiąc truskawek i pierwszych upałów dobiegł końca, a dla mnie nadeszły nowe, lepsze czasy, czyli wakacje :) Jednak pierwszy raz nie czekałam na nie z takim błaganiem, które wzbierało się we mnie co roku, by uciec od otaczającej mnie rzeczywistosci... Tym razem na szczęscie było inaczej. Zastanawiałam się w ogóle czy jest sens publikować wpis odnosnie pierwszego roku w liceum z moimi subiektywnymi odczuciami, ale tak sobie myslę, że każdy idąc do liceum jest na zupełnie innym etapie i być może powinien sam wyciągnąć pewne wnioski, bo w końcu na błędach i na własnych obserwacjach człowiek się najlepiej uczy. Wracając do wakacji, nie mam szeroko zakrojonych planów, jakis tam zarys w głowie jest, ale jak wiadomo szkic zawsze można zmienić. Staram się cieszyć tym, co jest i dać sobie to, czego akurat w danym momencie potrzebuję. To fajnie brzmi, tak górnolotnie, ale nie zawsze jest tak, jak by się chciało i w ciągu roku często zaniedbuje się pewne sprawy na rzecz drugich. W najbliższych dniach mam zamiar się wybyczyć za wszystkie czasy, przede wszystkim być bardziej uważną i być tak po prostu, tu i teraz, bo niektórzy uważają, że jestem mało spostrzegawcza, że nie przyglądam się i nie zwracam na pewne sprawy uwagi. Wzięłam to sobie do serca i.. doszłam do wniosku, że być może czasami odbieram swiat po swojemu i widzę to, co tylko chcę zobaczyć, nie oceniając z góry, bez wysnuwania niepotrzebnych, pochopnych wniosków. Ale z kolei jakby tak skupić się na tym, to może czasem potrzebny jest ten kubeł zimnej wody, żeby przejrzeć na oczy i najnormalniej w swiecie zaakceptować pewne sprawy takimi, jakimi są i nie usprawiedliwiać ich niczym, byle tylko stworzyć idylliczny obraz rzeczywistosci, żeby poczuć się komfortowo? Miało być luźno, krótko, na temat, a jak zwykle wyszło jak wyszło i popłynęłam. Ale! W głównej mierze mój zamysł był taki, żeby napisać, czym się teraz zajmuję i co mnie pochłania. Przede wszystkim dałam jeszcze jedną szansę "Riverdale". Chciałam koniecznie obejrzeć jakis serial i... przepadłam. Dosłownie. Jak wariatka obejrzałam 3 sezony w tydzień, znajdując jeszcze czas w tym wszystkim na lekarza, spotkania ze znajomymi i rodziną. Podsumowując, jak już w cos się wkręcę, to siedzę w tym po uszy :D Ostatnio udało mi się też zakupić matę do jogi, więc dzisiaj może wreszcie znajdę czas, żeby ją wypróbować, bo wczesniej jakos było nie po drodze. Jutro za to mam zamiar egzystować na hamaku z książką i przejrzeć moje ostatnie wpisy (z serii "Julka radzi" - nie no żart ;))) A gdy bloger musi wracać do swoich własnych wpisowych poradników, to wiedz, że cos się dzieje ;)

Zdjęcia powyżej, to pamiątki jeszcze z majowego rodzinnego wypadu do Kazimierza Dolnego -  urokliwe kamienice, widoki jak z pocztówki, malutki rynek przepełniony ludźmi, biegającymi dziećmi i psami, budki z pamiątkami i kazimierskimi kogutami, gra na akordeonie i sztuka - mnóstwo obrazów, każdy inny, wyjątkowy, zupełnie jak artysci, którzy je wykonali <3 To tak w skrócie. Zmiana otoczenia zawsze działa na mnie kojąco.

deszczowe przejażdżki...

 z siostrą na dachu CSK w Lublinie, to był długi, fajnie spędzony dzień, narobiłysmy na piechotę kilka kilometrów!

kiedy jedzenie nie jest twoje, ale i tak musisz mu zrobić zdjęcie ;D

herbaty w Pelier Bistro - polecam! poza tym wystrój i klimat jest swietny!

ciąg dalszy przechadzek po miescie...

 truskawy + jogurt kokosowy z cukrem = NIEBO

  Misieńka i kwiatki <3

 kiedy sorka każe zrobić zdjęcie oddające mysl baroku - backstage tego uroczego przedsięwzięcia, podczas którego obżarły mnie z napiekiem komary

 architektura Lbn potrafi nieraz zaskoczyć! tu akurat znalazłam się przypadkiem, gdy z dziewczynami podczas okienka między lekcjami a DELE szukałysmy hiszpańskiej miejscówki, która niczym Grimmauld Place 12 z Harry'ego Pottera nie ujawniła się pod wskazanym adresem -.-

takie ładne różyczki u siostry na działce *.*

w oczekiwaniu na autobus, który jak zechce, to może i przyjedzie

lato w pełni na Litewskim

pierwsze lody/sorbety w tym roku, przynajmniej dla mnie! zdjęcie robiła M., a ja je trochę podrasowałam w VSCO <3

znowu Pelier i herbaty, jakżeby inaczej // takie cuda napotykam w autobusie <3 // nowy członek rodziny - zostałam ciocią! <3 // family time

w czerwcu było zatrzęsienie motyli *.*

 Matka Natura i jedna z miliarda kolekcji jej dzieł

tuż przed zakończeniem roku szkolnego...

...i już po nim - bylismy prawie całą klasą w bombardino, też fajna miejscówka!

Starówka i pozostałosci po Nocy Kultury

40-lecie działalnosci artystycznej mojej babci, spotkalismy się z rodzinką i nie tylko... // btw obcięłam włosy! nadal przyzwyczajam się do ich długosci :D

Jesli chcecie być na bieżąco, to wpadajcie na mojego instagrama @myslacinaczej, do następnego!

15 komentarzy:

  1. Jakie cudne zdjęcia, nie wpadłabym na to, że robione telefonem, mają świetny klimat. Piesio mnie urzekł ♥

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo ładne upamiętnienie cudownych chwil. Noc kultury w Lublinie to piękne przeżycie ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. super stylizacja! Zazdroszczę wycieczki :D

    OdpowiedzUsuń
  4. telefonem można naprawdę fajne zdjęcia robić.

    OdpowiedzUsuń
  5. Super sesja! Sama bym się wybrała ale trzeba w pracy siedzieć :/

    OdpowiedzUsuń
  6. Misieńka skradła moje serce! <3
    Fajna relacja. Zauważasz dużo pięknych szczegółów.

    Zapraszam na nowy post ze szczeniakiem w roli głównej ♥
    Pozdrawiam, Natalia.
    Mój blog - KLIK

    OdpowiedzUsuń
  7. To już nie te telefony co kiedyś kiedy ze zdjęcia wychodziło coś brzydkiego albo nic ;) Teraz można robić majstersztyki :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja teraz też właśnie skończyłam pierwszą klasę w liceum ;) Był to naprawdę świetny rok, choć z góry na początku mówiłam, że to będzie koszmar - widocznie nawet w tłoku gromu nauki są jakieś pozytywne aspekty!
    Haha, mam tak samo jak ty - jak się w coś wciągnę to już nie mogę się oderwać. A co do serialów niby mnie nie przekonują, ale przypuszczam, że gdybym obejrzała kilka pierwszy odcinków, to skończyłoby się tak jak zawsze.
    Udanych wakacji!

    zofia-adam.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  9. Telefon to teraz mały aparat ;) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  10. Książka na hamaku to jest to... mogłabym godzinami :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja właśnie skończyłam liceum, więc w wakacje nadrabiam zaległości dot. moich pasji i zainteresowania. Detox od social mediów to pomysł wart wypróbowania. Widać, że chyba miałaś udany czerwiec. Piękne, klimatyczne zdjęcia! :)
    nicolestraveljournal.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  12. Lubię od czasu do czasu odwiedzić Kazimierz. Bardzo urokliwe miasteczko :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Super zdjęcia! Bardzo dobre ujęcia i fajnie dobrana kolorystyka :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Chciałabym pojechać do Kazimierza. Telefony też robią fajne zdjęcia

    OdpowiedzUsuń
  15. Ciekawe zdjęcia, muszę kiedyś odwiedzić Lublin, bo w sumie nie mam daleko. :)

    OdpowiedzUsuń

Kopiowanie lub rozpowszechnianie zdjęć oraz treści zawartych na moim blogu "Mysląc inaczej" bez Mojej zgody jest niezgodne z prawem, a co za tym idzie - KARALNE!