poniedziałek, 13 maja 2019

15 sposobów, by odzyskać równowagę, spokój i lepszy humor

Nie macie czasami wrażenia pewnej obłudy, gdy przeglądacie social media? Ja na szczęscie już nie mam tego problemu, bo osoby, które obecnie obserwuję, są ludźmi, którzy nie owijają w bawełnę i nie bawią się w kotka i myszkę. Czasami gdy natknę się na jakies konta na instagramie, mam wrażenie, że wszystko jest takie na pokaz. Mało ludzi w internecie mówi i pokazuje jak jest naprawdę. Przez to internet zamiast stawać się miejscem, w którym ludzie się zrzeszają, staje się w przeważającej częsci czyms, co ludzi dzieli, porównuje i daje złudne poczucie wyidealizowanej rzeczywistosci. Chociażby spójrzcie na zdjęcie powyżej. Wydaje się wszystko cacy. Ładna pogoda? Jest. Wyglądam na zadowoloną? Wyglądam. W miarę. Jednak tego dnia była niezła burza emocji. A mówiąc prosciej - chodziłam nieźle wkurzona tego dnia. Broniłam się jednak przez docenianie i bycie wdzięcznym za to wszystko dobre, co mnie spotkało pomimo takiego humoru. Ale lepiej było nie podchodzić do mnie ani się nie odzywać :D Jakbym miała się porównać w tamtym momencie do deszczu, to nie byłabym tym orzeźwiającym w upalny dzień, a raczej siejącym spustoszenie i tworzącym powódź, która pochłania wszystko, co się napatoczy na drodze... No dobra, może trochę przesadzam, zbyt się rozpędziłam ;) Ale czasami są w naszym życiu takie momenty, w których "trochę" nas ponosi. I tu nie tylko chodzi o gniew, złosć, ale też takie emocje jak lęk i stres. Z autopsji wiem, że takie cos strasznie wyniszcza. Często powoli, niespodziewanie, a niemiłe skutki przychodzą z zaskoczenia... To, co napisałam nie jest jakos wybitnie odkrywcze, ale jakby tak sobie wykalkulować, to całkiem inna kalkulacja (przepraszam, ale musiałam! przyznać się, kto oglądał "Kogla-mogla" i zna większosć niesmiertelnych cytatów? :D). W każdym razie o tych drobnych, niepozornych rzeczach, o których poniżej napisałam, wiele osób zapomina. A żeby wykurzyć złe emocje, potrzebna jest regeneracja i wyciszenie. Poniżej znajdziecie to, co zawsze mi pomaga, czyli to, co poprawia mi humor, rozładowuje emocje, układa poplątane mysli, oczyszcza i uspokaja.
Pierwsza magiczna zasada - zrozumienie tego, że mam prawo czuć się tak, jak się czuję
Macie czasem tak, że gdy się stresujecie lub złoscicie, to macie wrażenie, że bardziej nakręcają was wasze emocje, a nie faktyczna przyczyna? A potem po prostu złoscicie się przez to, że się zdenerwowaliscie czyms lub zamartwiacie się tym, że się zestresowaliscie? Jesli tak, to witajcie w klubie ;) Długi czas robiłam sobie wyrzuty, że cos, co się wydarzyło w moim życiu, odebrałam bądź zareagowałam tak, a nie inaczej. Byłam wkurzona na siebie, wmawiałam sobie, że inni nie mają takiego problemu z odbiorem danej sytuacji jak ja albo reagują inaczej, lepiej, mądrzej itd. Przyszedł czas, w którym zdałam sobie sprawę, że każdy człowiek ma prawo odbierać pewne rzeczy w zupełnie inny sposób. I tu można dać taki prosty przykład z czarnym humorem. Jedni go uwielbiają, a inni nienawidzą. Jedni mogą się smiać, a drudzy nie kryć oburzenia. I tak jest z naszymi emocjami. Nawet jesli ktos nam wmawia, że jestesmy tacy czy owacy, bo nie zatańczylismy tak, jak w danej chwili nam zaspiewano; nie odebralismy czegos tak, jak od nas oczekiwano, to nie miejmy do siebie pretensji. Każdy ma swoje indywidualne granice i powinnismy je zaakceptować.

Przepracowanie emocji
W skrócie: zastanowienie się nad przyczyną i jesli można, to w miarę wyeliminowanie jej ze swojego życia. Towarzystwo, w którym się obracamy, rozmowy na niewygodne tematy, gdy wiesz, że drugiej osoby po prostu nie przegadasz, cos co po prostu ci nie służy i nie działa na ciebie dobrze. Jeżeli nie da się czegos wyeliminować, to warto się zastanowić jaką taktykę obrać, żeby zmienić w jakis sposób sytuację, tak, żeby nie dolewać oliwy do ognia. Czasem jest to zmiana tematu w rozmowie, a jak dużo daje! No ale miało być o przepracowaniu emocji. Warto sobie zadać odpowiednie pytania i odpowiadać na nie szczerze. Starać się także znaleźć odpowiednie rozwiązania na to, żeby takie toksyczne emocje nie wkradały się z dużą częstotliwoscią. Nie można zostawiać emocji samym sobie i uciekać od nich i je zagłuszać. Należy je porządnie przepracować tak, żeby nie było żadnych niedomówień.

Pisanie
Dużo daje mi pisanie. Pamiętnik czy jakies luźne zapiski, to dla mnie taka papierowa myslodsiewnia. Miejsce, gdzie mogę przelać moje najskrytsze mysli, które nigdy wczesniej nie zaznały swiatła dziennego. Dla mnie jest to takie bardzo oczyszczające, bo mogę przeniesć cały ciężar, który mi ciąży, na kartkę papieru, następnie zamknąć zeszyt i móc isć dalej. Bo kiedy tak tysiące ważnych mysli złączy się w jedną wielką chmurę, to nic dziwnego, że potem nie mogę się skupić i nie zwracam na pewne rzeczy uwagi. A kiedy tak spokojnie leżą sobie gdzies w srodku zapisek, czuję się o niebo lżej. Naprawdę bardzo fajna sprawa!

Pogadanie z kims... albo z sobą
Czasem wystarczy już rozmowa z kims bliskim, żeby zapomnieć o jakims problemie bądź sprawie, która nas drażni. Niekoniecznie musimy rozmawiać własnie o tym. Czasem warto zmienić temat i dać danej mysli poleżeć, żeby nieco ochłonęła. Ja jednak wolę rozmowy z samą sobą. Pierwszy powód jest taki, że mam wrażenie, że nikt by do końca mnie nie zrozumiał, a tym samym by mi nie pomógł. Powód numer dwa: jestem dosć skrytą osobą i rzadko afiszuję się z tymi gorszymi emocjami w towarzystwie. Dlatego wolę przegadać sama ze sobą pewne kwestie, bo sama najlepiej się znam na sobie, a poza tym już mam tak, że nie chcę przenosić na inne osoby moich problemów i ich obciążać. Chociaż to jest bardzo ciekawe, bo już w drugą stronę zawsze chętnie chcę jakos pomóc i doradzić innym. Ufajcie sobie, ale nie bierzcie na dłuższą metę ze mnie przykładu, bo warto prosić o pomoc i rozmawiać z innymi o uczuciach.
 
Zmiana otoczenia
Kiedy mam gorszy dzień, moją taką odskocznią jest własnie m.in. zmiana otoczenia. Tak jak np. w ten dzień, w którym były robione te zdjęcia, bylismy w Kazimierzu Dolnym. Ten wypad był oczywiscie już wczesniej zaplanowany, ale nie sądziłam, że stanie się on też dla mnie "wypadem wyciszenia". Już samo to, że znajduję się w innym miejscu i otrzymuję bodźce różniące się zupełnie od tych, które mam na co dzień, powoduje, że zmieniam jakby perspektywę patrzenia na pewne sprawy. Nie wiem, na czym polega dokładnie ten mechanizm, ale to działa. Dystans robi swoje.

Nauka odpuszczania
Bywa czasami tak, że mój mózg uczepi się jakiejs sprawy i nie chce odpuscić. A dręczy mnie to jak nie wiem! Czasami są to takie głupie rzeczy typu sprawdzian w szkole itd. I mimo tego, że zdaję sobie sprawę, że to nie jest najważniejsze w  życiu, to jednak stres i zamartwianie się idą w parze ze zdwojoną siłą. Wtedy zastanawiam się, jak mogę rozwiązać dany problem, który się utworzył, poradzić sobie bądź przygotować się do niego jak najlepiej umiem i... najnormalniej w swiecie dać sobie spokój. Odpuscić. I nie przejmować się. Bo takie małe drobiazgi potrafią nieźle wyżerać od srodka. I teraz warto sobie zadać pytanie czy aby warto. Nie warto. A poza tym to, czym się tak bardzo w danej chwili przejmuję, będzie miało jakies znaczenie za rok, za 2, 5, 10 lat? Najprawdopodobniej odpowiedź brzmi NIE.

Odpowiedni, swiadomy oddech, czyli joga i medytacja w pigułce
Joga i medytacja u mnie, ale u kogos innego, to mogą być po prostu ćwiczenia oddechowe. Nawet nie macie pojęcia, jak mnie one ratują w kryzysowych sytuacjach. I ktos z boku mógłby powiedzieć, że to jest i wygląda nienormalnie, ale gdy borykasz się z silnym stresem, to naprawdę pomaga! I nieraz się o tym przekonałam na własnej skórze. Joga i medytacja to dla mnie cos w rodzaju dodatku do swiadomego, głębokiego oddechu. Razem tworzy piękną całosć i naprawdę lepiej się po tym czuję, przede wszystkim lżej i spokojniej. Poczytajcie o odpowiednim oddechu, bo warto!

Zrobienie czegos dla siebie
Chodzi o takie ogólne zadbanie o siebie, bo czasem w ciągłym biegu, nie zwracamy uwagi na objawy, przez które nasze ciało próbuje nam cos powiedzieć (o życiu w zgodzie ze sobą pisałam tutaj). Czasem reagujemy na dane sytuacje tak, a nie inaczej z powodu zmęczenia, zestresowania, a nawet głodu czy niewyspania. W chwilach regeneracji, odpoczynku warto zrobić cos dla siebie, cos, co służy naszemu ciału, a jednoczesnie naszej psychice.

Zajęcie się czyms, co się lubi
Czyli tym, co nas pochłania. Wiecie, teraz tak naprawdę powinnam kuć do sprawdzianu z kursu z hiszpańskiego, ale wolę napisać cos, co jest w jakis sposób wartosciowe i może się przydać innym ludziom. Czuję taki jak to się mówi "flow" i mam ochotę pisać. Tu i teraz. Nie myslę przynajmniej o jakichs bzdetach, które zatruwają mi mysli. Akurat w tym przypadku "bzdety" nie chodziło mi o jutrzejszy sprawdzian, bynajmniej, tak gwoli wyjasnienia (i tak będę się jeszcze dzisiaj uczyć, to kwestia pewnosci siebie, że jakos poradzę sobie z danym tematem) :D Chodzi mi o zupełnie inne sprawy, czyli te, które dzieją się w mojej głowie i tylko w niej. Znajdźcie sobie taką jedną rzecz i poswięćcie się chociaż przez te pół godziny tylko i wyłącznie tej czynnosci. Uwielbiam to uczucie, gdy zatracam się w czyms, co naprawdę kocham robić :)

Czytanie
Niesamowite uczucie, gdy czytasz książkę i masz wrażenie jakby to były twoje i tylko twoje słowa. To wspaniałe, gdy czujesz, że nie jestes w danej sytuacji, danym położeniu sam. Oprócz takiego aspektu czytania, fajnie jest też czasami odlecieć myslami i zatopić się w swiecie wyobraźni, która z wiekiem u większosci coraz bardziej odchodzi do lamusa.

Słuchanie muzyki
Jak już pisałam w ostatnim poscie, z muzyką różnie u mnie bywa. Albo słucham czegos, co synchronizuje się z moim aktualnym humorem, albo też gdy chcę sobie podkręcić nastrój. To się po prostu czuje, a jeszcze gdy melodia idzie w parze ze spiewanymi słowami, to jest to cos niesamowitego.

Spacer
Szczególnie ten w ciszy, posród natury, we własnym tempie potrafi czynić cuda. To własnie wtedy przychodzą mi najlepsze pomysły, no i na swieżym powietrzu ogólnie trzeźwiej się mysli, bo jest stały dostęp do swieżego powietrza ;)

Sport
Ale tylko w sytuacjach, gdy faktycznie czujemy, że tego potrzebujemy, w sytuacjach stresowych czy jakiegos rozdrażnienia. Bo wiecie, nic na siłę. To jest punkt, którego nie stosuję często, ale od czasu do czasu. Na mnie lepiej działają jakies mniej energiczne rzeczy. Ale z tego co wiem, to sport wielu ludziom pomaga, a nawet regularnie uprawiany, zapobiega niezdrowym emocjom. Sama czuję, że po bieganiu czy po ćwiczeniach jestem bardziej zadowolona. Jak gramy w piłkę nożną albo koszykówkę na lekcjach wf-u, zawsze cos mnie strasznie bawi i już samo to rozładowuje napięcie.

Sen
Czyli pięta achillesowa wielu ludzi na swiecie. Nie kładziemy się wczesniej, bo ciągle cos mamy jeszcze do zrobienia. W weekendy spimy do 9, 10 i to jest też okej, bo mamy prawo do odpoczynku i jeżeli czujemy, że tego potrzebujemy, to jak najbardziej w porządku. Ale problem pojawia się już wtedy, gdy te godziny snu, których się trzymamy, stają się dla nas nieodpowiednie, bo później się źle czujemy i ogólnie nasze samopoczucie, energia sięga zera. Często zasłaniam się wymówkami, że nie mam czasu pójsć wczesniej spać, ale gdy tak sobie dogłębnie przeanalizowałam mój dzień i wieczór, okazało się, że nie byłoby to takim problemem i być może doszłoby do skutku. A sen jest ogromnie ważny, bo to wtedy najlepiej się regenerujemy. Nasze ciało wtedy odpoczywa i ładuje baterie.

Wyparcie negatywów pozytywami
Się znalazła! Będzie gadać o pozytywnym mysleniu! A i owszem. Ale tu nie chodzi o to, żeby zaraz wszystko idealizować, mówić jakie to życie jest piękne i cudowne. Po częsci się zgadzam, bo życie, to cudowny dar, ale nie można zaprzeczyć, że bywa czasem cholernie niesprawiedliwe. Grunt, to w takich momentach nie mysleć na czarno albo biało, tylko w odcieniach szarosci i starać się by ta szarosć była jak najbardziej jasna, a nie ciemna. Wyparcie, to może za duże słowo. Może lepiej będzie brzmiało: AKCEPTACJA NEGATYWÓW I SZUKANIE JAK NAJWIĘKSZEJ ILOSCI POZYTYWÓW w danej sytuacji.

Ode mnie na dzis to tyle. Pamiętajcie, że samopoczucie psychiczne przekłada się na fizyczne i na odwrót, dlatego nie dajcie się złym emocjom! Nie sztuką jest zapomnieć o problemie i go zatuszować, sztuką jest poradzić sobie z nim, często również poprzez poproszenie o pomoc.  Napiszcie koniecznie, co wam poprawia humor i was odstresowuje! Udanego tygodnia! <3

P.S. Czy jest tu jeszcze ktos, kto pamięta 'phone photos', które kiedys pojawiały się tu regularnie? Aktualnie jestem w trakcie zbierania zdjęć do nowego wpisu z tej serii (szczególnie, że mam kilka fajnych zdjęć z Kazimierza!). Własnie się zorientowałam, że już 5(!) miesięcy nie było takiego posta na blogu...kiedys to była wręcz kwintesencja tych blogowych 4 kątów...

11 komentarzy:

  1. Świetnie piszesz. Przepiękne zdjęcia. Uwielbiam Kazimierz :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Postaram się skorzystać chociaż z większości twoich rad, bo ostatnio mam mega stres związany z pracą i prawie wgl nie mogę odpocząć :(

    OdpowiedzUsuń
  3. To bardzo się przyda choć nie łatwo będzie w moim przypadku i tym że jestem cholernie uparta :)
    by-tala.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Zgadzam się w 100%. Dodałabym jeszcze jedzenie. Serio. Jest to czynność, która sprawia mi radość- oczywiście jesli posiłek jest dobry :D
    zostaję!

    OdpowiedzUsuń
  5. Czasami warto zmienić otoczenie. W moim przypadku podziałało i czułam że tego potrzebuję. :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Świetne wskazówki i przepiękne zdjęcia :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Widzę, że utożsamiam się z tobą mówiąc o przelaniu myśli na papier i gadaniu do siebie, hah. Mi też to często pomaga, bo nikt nie zrozumie mnie tak dobrze jak ja sama.Też się nie afiszuję z moimi problemami, rozmawiam o nich tylko wtedy, kiedy mam ochotę lub naprawdę potrzebuję czyjejś rady i innego spostrzeżenia.
    Świetny pomysł na wpis

    zofia-adam.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  8. Super Kochana, już czekam na kolejny phone photos :)

    OdpowiedzUsuń

Kopiowanie lub rozpowszechnianie zdjęć oraz treści zawartych na moim blogu "Mysląc inaczej" bez Mojej zgody jest niezgodne z prawem, a co za tym idzie - KARALNE!