niedziela, 14 stycznia 2018

Just love

Hej kochani po raz pierwszy w 2018! Wiem, wiem, mamy za sobą połowę stycznia, a ja dopiero teraz się odzywam. Ale musicie wiedzieć, że muszę mieć wszystko poukładane u siebie w głowie i dookoła mnie, aby dobrze działo się tutaj, w tych blogowych '4 kątach'. Rok zaczęłam (jak żeby inaczej) od swoich urodzin. Informacja dla tych, którzy są nowi; urodziny mam 2 stycznia, ale zazwyczaj obchodzę je dzień wczesniej w nowy rok, to wtedy jest szaleństwo w postaci tortu i prezentów, chociaż trzeba przyznać, że w szkole zaskoczyli mnie równie mocno :) Jeszcze raz dziękuję wszystkim za życzenia i prezenty, totalnie się nie spodziewałam! Ale dzisiaj nie o tym. Jak już wspomniałam wczesniej, przez ostatnie dni, tygodnie, dużo myslałam nad tym, co chcę robić, do czego chcę dojsć, jakie są moje najbliższe plany.. I wiecie co? Gdy człowiek tak na chwilę się odetnie od wszystkiego, to jest mu potem lżej, a co najważniejsze: staje się kopalnią pomysłów. Przynajmniej ja tak mam.. W tym roku postanowiłam sobie między innymi czytać więcej książek, póki co, idzie mi swietnie. Zawsze narzekam jak to mało czasu mam na czytanie, ale w końcu doszłam do wniosku, że koniec z utartymi schematami i..sięgam po książki, gdzie tylko się da; w szkole, autobusie, dosłownie wszędzie, przynajmniej się nie nudzę, a czas, którego rzekomo na czytanie nie mam, znajduje się. Dlatego nie zdziwcie się, w tym roku na blogu będzie na pewno więcej recenzji książkowych. Kiedys pisałam, że nie lubię pisać recenzji i jest w tym trochę prawdy, gdy mówimy o schematycznych recenzjach, a mnie chodzi raczej o luźne przemyslenia, którymi chcę się z wami podzielić. Bo nie sztuką jest nachłapać się niewiadomo jakiej ilosci książek i stwierdzić czy się podobają, czy nie, sztuką jest cos z nich wyniesć.

niedziela, 31 grudnia 2017

Podsumowanie 2017

No i stało się! Mamy już ostatni dzień roku 2017, a ja do tej pory zastanawiam się: jak to szybko zleciało? Ten rok jak zresztą każdy nie zawsze miał same kolorowe dni, ale trzeba przyznać, że dużo się działo, oj dużo! Były lepsze, gorsze momenty, jednak własnie dzięki takiemu małemu podsumowaniu widzę, jak wiele dobrego się wydarzyło. Poza tym to takie niesamowite obserwować jak człowiek zmienia się z roku na rok, jak zmieniają się jego priorytety, wartosci, postrzeganie swiata.. Jeżeli chodzi o przyszły rok, to będzie to rok zmian, mniejszych i tych większych, no bo kurcze, w kwietniu egzaminy gimnazjalne, koniec szkoły i wybór nowej, liceum, nowi ludzie, nowe wyzwania i decyzje, ale jestem otwarta na wszelkie nowe doswiadczenia i liczę, że będzie to dobry rok. Mam nadzieję, że w tym wszystkim znajdę też czas na bloga. Tak, to już kolejny rok z wami! Nie przedłużając, zostawiam was z olbrzymią dawką zdjęć. To już ostatni moment, by podsumować, co takiego wydarzyło się w 2017 roku. W większosci przypadków skończyło się na sklejkach, ale niektóre zdjęcia tak lubię, że po prostu musiałam dodać je jeszcze raz, miłego oglądania!

środa, 27 grudnia 2017

Christmas mood // BLOGMAS 4

Ah, Swięta, Swięta i po Swiętach! Nie wiem jak wy, ale ja mam już dosć swiątecznego obżarstwa haha :D Tak na marginesie dopiszę jeszcze, zanim na dobre się rozgadam, post chciałam dodać już wczoraj, jednak miałam małe problemy z netem u babci.. Jak przebiegła Wigilia? Spokojnie. I smiesznie. A to dlatego, że spiewanie kolęd nie zawsze szło wszystkim w parze z umiejętnosciami wokalnymi i linią melodyczną ;) Zjedlismy, ja dorwałam się do pierniczków, dalismy sobie prezenty (w czwartek udało mi się dokupić wszystko, co chciałam!), a potem standardowo przed tv! Kevin, to już tradycja kochani :) W drugi dzień Swiąt totalnie wypoczęłam, wreszcie znalazłam czas na to, by pogadać z siostrą, bo tak to nie mamy zbyt wiele czasu, żeby się spotkać, czytałam książki, zwierzaki wyniuniałam, wygłaskałam, i ja, i one na tym skorzystały. Przed Wami kolejny mix zdjęć. Trochę z Wigilii, trochę z wypadu na Stare Miasto, trochę z ikei po sąsiedzku i.. snieg!..którego już nie ma... Zresztą co tu się rozpisywać, miłego oglądania!

wtorek, 19 grudnia 2017

last minute gifts // BLOGMAS 3

Pięć dni do Wigilii i jeszcze nie wszystkie prezenty kupione? Tak, to możliwe! Ale przynajmniej mamy już ubrane nasze zielone drzewko, a mój pokój rozswietlony jest na maksa, gdzie tylko się da. Sama nie wiem jak to się stało, ale w tym roku wszystko zostawiłam na ostatnią chwilę.. Dzisiaj udało mi się podjechać dosłownie na chwilę do galerii, aby zorientować się co i jak w kwestii prezentów. Planowałam to zrobić w czwartek, ale w ostatniej chwili odwołali nam ostatnią lekcję, więc stwierdziłam: jadę! Ludzi do groma i ciut ciut, kolejki ciągną się w nieskończonosć... ale udało się cos kupić, chociaż to jeszcze nie wszystko, czego potrzebuję. W końcu wróciłam do domu, zrobiło się straaasznie zimno, wręcz nie lubię takiej pogody, ale jesli już tak ma być, to chociaż niech snieg spadnie, bo aktualna pogoda, to jakas porażka. W dodatku nie jest mi dane ostatnio wypocząć, cały czas ziewam i chce mi się spać. Mam nadzieję, że gdy zacznie się wolne, to się zmieni. Na dniach muszę dorobić kartki w BuJo, bo zrobiłam tylko do dwudziestego pierwszego, popakować prezenty, ogarnąć pokój, a jeżeli chodzi o potrawy na Swięta, to nie jest to moja mocna strona, zresztą pierników w tym roku nie robimy, bo jak dla mnie te z ikei są przepyszne i w zupełnosci wystarczą. A jak wasze przygotowania do Swiąt? Macie już prezenty dla bliskich? Jestem też ciekawa kiedy macie wolne, bo ja swoją labę zaczynam już w piątek! Planuję cos na ten dzień.. a zresztą.. czytajcie bloga, a wszystkiego się dowiecie! 

wtorek, 12 grudnia 2017

phone photos // BLOGMAS 2

przytulne wnętrze Ikei po sąsiedzku <3
Jest wtorek, a ja się do was odzywam.., tego jeszcze nie było! Na wstępie zaznaczę, że post pojawiłby się już wczoraj, ale musicie podziękować moim pracom domowym, które pochłonęły mój cały wczorajszy wieczór.. Na drugi blogmas przypadły zdjęcia z telefonu, wiem, że je lubicie, a ja sama lubię je tworzyć, chociaż są najbardziej czasochłonne, to naprawdę fajnie jest tak sobie wrócić i powspominać. Wracając do swiąt.. mamy już 12 grudnia, a ja jestem w kropce, bo nadal nie kupiłam prezentów.. Zawsze mam dylemat czy kupić cos prostego, przydatnego czy ruszyć trochę wyobraźnią i poszukać czegos oryginalnego.. W weekend mam zamiar wybrać się na Stare Miasto, bo chciałabym porobić trochę zdjęć dekoracjom. Co prawda, sniegu jak nie było, tak nie ma, przez co swiąteczny klimat nieco opadł, ale same te swiatełka mają w sobie cos takiego magicznego, że po prostu: muszę, chcę się tam wybrać! Poza tym już od tygodni chodzi za mną wypad do kina i na łyżwy, ale niestety nie wszystko idzie zawsze po naszej mysli, do czego trzeba najzwyczajniej w swiecie się przyzwyczaić.. Zostańcie do końca, bo pomiędzy zdjęciami, jak zawsze, wtrącę swoje trzy grosze.

niedziela, 3 grudnia 2017

Bullet Journal Setup - December // BLOGMAS 1

Własnie skończyłam obrabiać zdjęcia do tego posta, słuchając w międzyczasie 'Santa's coming for us' (Sia wydała mnóstwo nowych swiątecznych piosenek - musicie koniecznie posłuchać - ja przepadłam totalnie!) i uznałam, że wypadałoby napisać jakis wstęp. No i mamy grudzień! Tak, moi drodzy, będą blogmasy! Planowałam takie super odlotowe, cos na wzór vlogmasów z YT, ale zobaczymy jak to wyjdzie w praniu. Tymczasem ja już zaczęłam odliczać czas do Pierwszej Gwiazdki i choć jeszcze 2 tygodnie temu narzekałam na pospiech ludzi, na te wszystkie swiąteczne reklamy i dekoracje, tak teraz sama mam hopla na tym punkcie. Wraz z grudniem zaczął się dla mnie taki czas dosyć luźniejszy, spokojniejszy i wreszcie mam więcej czasu dla siebie. W piątek, o dziwo, już ok.11.30 byłam w domu, a to dlatego, że w szkole pisałam pewną ważną rzecz, która spędzała mi sen z powiek, ale już jest po, teraz tylko czekam na przerwę swiąteczną. A Swięta już tak blisko! Wszędzie te kolorowe swiatełka, czerwony kolor, mikołaje usmiechające się z wystaw, w sklepach gonitwa za prezentami, za oknem pierwszy snieg, a ja nareszcie mogę sobie pozwolić na wieczór z książką, pod kocem i gooorącą herbatą z miodem i z cytryną..

niedziela, 19 listopada 2017

black is sometimes a good idea

Tak, tak! Własnie w tej chwili startuję z nowym postem, to nie złudzenie. Za każdym razem, gdy nie ma mnie na blogu przez jakis czas, zauważyłam, że po przerwie zawsze pojawiają się zdjęcia z telefonu i post pogadankowy. Czy to już swego rodzaju rytuał? Sądząc po przejrzeniu ostatnich wpisów..jak najbardziej. Jak już pisałam, ostatnio w moim życiu cały czas cos się dzieje. Zaledwie jeszcze tydzień temu pisałam o braku czasu, a już ten cały weekend, który powoli dobiega ku końcowi, jest mocno zakręcony. Z góry przepraszam, zę tak dużo do was piszę, ale chcę wam wyjasnić, co i jak. Wczoraj praktycznie cały dzień byłam poza domem, z rana musiałam cos załatwić na miescie, potem do szkoły na 10.30, więc znowu musiałam wstać o 8. Było zimno, ale zaopatrzona w grubą czapę, rękawiczki i termos z herbatą, jakos dałam radę! Potem umówiłam się z mamą w galerii, bo otworzyli tigera i koniecznie musiałam tam się pojawić, bo jeszcze nigdy nie byłam. Przy okazji kupiłam sobie nową książkę w empiku, którą znając życie będę czytała w autobusie, w drodze do szkoły i.. totalnie przepadłam w kolorze czerwonym, dlatego nie dziwcie się, jesli na blogu prędzej czy później pojawię się w bluzie w tymże kolorze. Nie, to nie żadna magia swiąt się odezwała, to po prostu kaprys, ot tak. Sama się sobie dziwię, jak to możliwe, że jestem taka zmienna. Jeszcze kiedys wolałam stonowane kolory, dzis szukam czegos bardziej wyrazistego. Wiecie... kiedys to ja też wolałam niektóre rzeczy przemilczeć, a dzisiaj bez problemu mówię, co mi leży na żołądku, bez ogródek. Ale to już historia na oddzielny post... ;)

sobota, 11 listopada 2017

phone photos

poniedziałek, w drodze do szkoły - poranna "cisza" // spacer z Misią <3 // jesienne przejażdżki // nareszcie zakupiłam sobie tę książkę, o której co nieco pisałam tutaj
Moja ostatnia obecnosć na blogu uległa totalnej autodestrukcji. Ale musicie zrozumieć, że ostatnio dni uciekają mi przez palce i z wrzesnia zrobił się listopad, a ja mam tyle na głowie, że już nie wiem za co pierwsze mam się brać. Kłania się ostatnia klasa gimnazjum... W każdym razie staram się to wszystko dopinać na ostatnie guziki, chociaż często bywa, że nie mam siły ani czasu, nawet by tu zajrzeć. Mam nadzieję, że wraz z grudniem wreszcie będę wpadała częsciej, w te moje blogowe '4 kąty'. Phone photos, powiem: nareszcie, a wy: znowu..., ale uwierzcie na słowo, że na serio kocham tworzyć tę serię, bo po jakims czasie sama wracam do tych postów i przypominam sobie różne momenty z mojego życia. Dzisiaj znalazłam chwilę, więc jestem. Od kilku tygodni moje piątki są mocno zakręcone. Z rana do szkoły, potem czekam godzinę na dod. hiszpański, następnie wracam do domu, mam jakies nieco ponad pół godziny, by ochłonąć i cos zjesć, a potem korki z matmy. Staram się nie narzekać, bo to wszystko, co robię; robię, bo chcę, a zmęczenie i lenistwo to reszta, którą bądź co bądź, ale trzeba minimalizować, jak tylko się da.
Kopiowanie lub rozpowszechnianie zdjęć oraz treści zawartych na moim blogu "Mysląc inaczej" bez Mojej zgody jest niezgodne z prawem, a co za tym idzie - KARALNE!