wtorek, 12 września 2017

phone photos

Dopiero minął tydzień od rozpoczęcia roku szkolnego, a ja już z niecierpliwoscią czekam na weekend. Dobrze, że przynajmniej dzisiaj znalazłam trochę czasu, żeby tu cos nabazgrać. Jak się chce, to się da. Chociaż różnie z tym bywa... Dzis standardowo - zdjęcia z telefonu, totalny misz-masz, pomieszanie z poplątaniem. Trochę mnie, trochę miejsc, w których ostatnio "bywałam", zachody słońca (czyli jeden z piękniejszych momentów dnia) i reszta jakichs przypadkowych ujęć. Oglądajcie, a być może pod koniec tygodnia uda mi się skleić cos sensownego.

niedziela, 3 września 2017

Jak zachować wspomnienia?

Pytanie, które pojawiło się w tytule posta wcale nie jest przypadkowe. Już od dłuższego czasu chciałam wywołać zdjęcia, zbierałam się z tym kilka dobrych miesięcy, ale zawsze gdy wpisywałam sobie do kalendarza bądź notatek w telefonie przypomnienie o tym, jak zwykle stwierdzałam później, że nie mam czasu albo nie mam wystarczająco dobrych zdjęć, które chciałabym mieć w swojej kolekcji. I jedna i druga wymówka była prawdziwa. Ale w końcu: udało się! Miałam pewien zamysł.. i go dotrzymałam. Musicie wiedzieć, że gdy cos sobie obmyslę, to na 80% będę do tego dążyła. Być może z małym opóźnieniem, ale jednak prędzej czy później znajduję małą lukę w swoich zajęciach i przeznaczam ją na cos, co od dłuższego czasu zaprzątało mi mysli oraz miejsce w głowie, dokładniej rzecz biorąc; sekcja: POMYSŁY. Postanowiłam te ostatnie dni wakacji przeznaczyć na ułożenie wszystkiego, co mnie otacza, nawet mowa tu o zwykłym porządku. Podobno, że gdy porządek wokoło, to i porządek w głowie. Ciekawe jak to jest w moim przypadku..haha :D

niedziela, 13 sierpnia 2017

August vibes

Tak jak wspomniałam w poprzednim poscie, ten wakacyjny tydzień, to jeden z pierwszych, który miałam zaplanowany chociaż w połowie. Spotkania, spotkania i jeszcze raz spotkania, tak mogłabym go w skrócie okreslić. Wreszcie dopisała pogoda, na którą ludzie i tak będą narzekali, nie ważne czy będzie zimno, czy ciepło. Trochę mnie to bawi, ale cóż zrobić. Ludzie są mocno niezdecydowani. Ja też. Ostatnimi czasy zdecydowanie częsciej wychodzę z domu, bo nie wyobrażam sobie kiszenia się w '4 scianach' przez całe wakacje. Chociaż trzeba przyznać, że nuda się przydaje, a leżenie do góry brzuchem i czytanie jakiejs swietnej książki, to propozycja niezmiernie kusząca.. W każdym razie spotkałam się najpierw z siostrą, a następnego dnia z koleżanką. Jak się zapewne domyslacie, ponownie odwiedziłam 'po sąsiedzku', bo tam najlepiej mi się gada i odpoczywa. Tamtejszy wystrój tworzy fantastyczny klimat i już jestem ciekawa czy zmienią cos na swięta.. Tym razem powitały nas słoneczniki, które według mnie są jednymi z najpiękniejszych kwiatów.

niedziela, 6 sierpnia 2017

Countryside charms at sunset

Jesli wasze zdjęcia w głównej mierze zależą od pogody, to naprawdę, wychodźcie wczesniej niż planowaliscie i podczas robienia zdjęć nie sprawdzajcie co chwilę jak wam wyszło, bo może wam uciec jakis wspaniały moment godny uwiecznienia! Takie rady mogłabym dać również sobie samej 2 dni temu. Ale wszystko po kolei. Korzystając z okazji, że okolica mojej babci wcale nie pozostawia sobie nic do życzenia, czaję się od dawna na piękny zachód słońca, który na przekór chowa się za chmury w nieodpowiedniej chwili. W piątek przyszłam dosyć późno niestety.. A gdy słońce dyktuje ci warunki i czas, w końcu głupiejesz i nie wiesz, za co masz się brać.. Może cyknąć kwiatka, może zachód, a może w ogóle dać komus aparat, żeby zrobił tobie zdjęcie? Jestem okropnie niezdecydowana i gdy cos idzie nie po mojej mysli, wkurzam się. Ale cóż zrobić, takie jest życie! W prawa natury takie jak zachód słońca nikt nie może ingerować i to jest w tym wszystkim.. chyba najpiękniejsze.  Jak nie tym razem, to następnym! I tak oto przyszła sobota.., chyba pogoda bała się mojego gniewu, bo o dziwo było naprawdę przyjemnie! Zero chmur, leciutki wiatr, w sam raz!

piątek, 28 lipca 2017

Cyprus photo diary

Musiał minąć jeden dzień, abym co nieco ochłonęła po podróży. Tak kochani, wróciłam wczoraj z takich typowych ciepłych wakacji i jeżeli obserwujecie mnie na instagramie, to z pewnoscią już wiecie, że tym razem padło na Cypr. Malowniczy, gorący Cypr, pełny pysznego jedzenia, swietnej atmosfery i morza, z którego wcale nie chciało się wychodzić ;) Poprzedni tydzień, w którym nie było mnie w Polsce, minął mi strasznie szybko. Za szybko. Budząc się każdego dnia w ciepełku, oglądając przepiękne widoki za oknem, opalając się, zwiedzając i najnormalniej w swiecie wyciszając się, doznałam o poranku niezłego szoku, gdy termometry ukazały 17 stopni w moim miescie.. Trzeba przyznać, że na Cyprze temperatury dochodzą do 40 stopni, a nocą do 30, ale tego było mi trzeba, zdecydowanie. W tym roku lato w Polsce, to fikcja i każdy już się o tym przekonał, dlatego postawilismy na to gorące miejsce. Jestem totalnym zmarzluchem i chociaż w lecie potrzebuję się trochę wygrzać. Ani razu nie padało, słońce nieźle przypiekało, także wyjazd jak najbardziej zaliczam do udanych. Stwierdziłam, że w tym roku dodam jedną, ale tresciwą i konkretną fotorelację, w której gdzies tam między wierszami, wtrącę swoje dwa grosze. Mam nadzieję, że zdjęcia wam się spodobają i choć w małym stopniu przybliżę Wam klimat tego miejsca :)

poniedziałek, 17 lipca 2017

phone photos

lody tajskie, tu:malina i oreo, pychota! naprawdę POLECAM // na pogaduchach. a gdzie? IKEA po sąsiedzku rzecz jasna! ;) koniecznie muszę się poprawić, tym razem ciasto mieli naprawdę pyszne! // więcej zdjęć z tego wpisu zobaczycie tutaj // wnętrze tej klimatycznej kawiarenki...

Nie mam bladego pojęcia jak to się stało, ale niestety, minęło już połowę lipca. Szok, jak ten czas szybko leci! Dodatkowo zastanawiam się jak to możliwe, że już kolejny raz jak piszę dla was posta, na dworze jest masakryczna pogoda. I gdzie to lato, ja się pytam?! Pomijając wybryki natury, stwierdziłam, że dawno nie było 'phone photos' na blogu, bo nie wiem jak wy, ale ja tę serię postów uwielbiam. Fajnie tak sobie wrócić, cofnąć się kilka postów wstecz i popatrzeć, co robiłam w danym tygodniu, miesiącu etc. Jak już kiedys pisałam, blog to trochę też mój pamiętnik, skarbnica ważnych dla mnie momentów, z którymi chcę się z wami dzielić. Bywają chwile, kiedy sobie myslę, że tak bym chciała dodawać posty co kilka dni, żeby była różnorodna tematyka itd. I uwierzcie mi, że mogłoby tak być, gdyby nie moje niezorganizowanie. Wakacje wakacjami, ale muszę przyznać, że zrobiłam się strasznie rozlazła, chodzę spać późno, a potem wstaję o 10 i dzień umyka jakby go kto gonił. Denerwuje mnie ten fakt i muszę to jak najszybciej zmienić! Myslę, że uda mi się częsciej pisać, a przede wszystkim robić zdjęcia pod koniec lipca i na początku sierpnia, wczesniej mam już cos zaplanowane, ale co dokładnie, to dowiecie się czytając kolejne posty. Także już bez zbędnego przedłużania zostawiam was ze zdjęciami, tam dowiecie się nieco więcej o tym, co robiłam podczas moich pierwszych dni lata.

sobota, 8 lipca 2017

Summer in the city

Lato...  Taki piękny i beztroski czas w roku, w którym wracam do dzieciństwa. I choć równie prędko znika, co się pojawia, stanowi zawsze dla mnie zakończenie pewnego etapu w życiu i rozpoczęcie się nowego. To taki reset. Stan pomiędzy tym, co było i tym, co będzie. Wdychając słodki zapach wieczornego, rzeskiego powietrza, słuchając koncertu swierszczy późną porą, jedząc przepyszne lody, zbierając letnie owoce, dary lata, spacerując wsród polnych kwiatów wdzięczących się do słońca, chwytając promyki, które otulają moją twarz, hustając się coraz wyżej i wyżej na hustawce u mojej babci, która pamięta mnie jeszcze za czasów małego smyka, słuchając szumu fal, morza, przyglądając się ludziom.. to takie niezwykłe..każdy gdzies biegnie, ma swoje sprawy..ile ludzi, tyle niezwykłych jednostek, które do czegos zmierzają, a mury..mury miasta obserwując toczące się wokół nich życie zapisują niepowtarzalną historię... czuję i pochłaniam klimat lata...

czwartek, 29 czerwca 2017

First time with my camera!

Jak mijają wam pierwsze dni wakacji? Muszę przyznać, że musiałam chwilę zregenerować siły i.. totalnie przepadłam oglądając filmy! Jeżeli ktos jest tutaj ze mną dłużej, to na pewno wie, że moimi ulubionymi książkami są te o Harrym Poterze, także myslę, że już domyslacie się, do jakich filmów się dobrałam ;) Suma sumarum odkładanie tego posta odbywało się na porządku dziennym, bywało też, że z powodu burzy, która dzisiaj daje nieźle popalić u mnie w miescie. Tak czy inaczej wreszcie mamy wakacje! Uwielbiam ten czas w roku, gdy po prostu nie muszę nic.. no może nie zupełnie nic, ale jednak.. czy to już objawy potwornego lenistwa? Tak naprawdę w ostatnim tygodniu prawie codziennie miałam cos do roboty popołudniami, ale oczywiscie nie na to, co bym najbardziej chciała, a mianowicie: fotografia! Tak, to o tym chciałam dzisiaj poruszyć na blogu.
Kopiowanie lub rozpowszechnianie zdjęć oraz treści zawartych na moim blogu "Mysląc inaczej" bez Mojej zgody jest niezgodne z prawem, a co za tym idzie - KARALNE!