niedziela, 19 listopada 2017

black is sometimes a good idea

Tak, tak! Własnie w tej chwili startuję z nowym postem, to nie złudzenie. Za każdym razem, gdy nie ma mnie na blogu przez jakis czas, zauważyłam, że po przerwie zawsze pojawiają się zdjęcia z telefonu i post pogadankowy. Czy to już swego rodzaju rytuał? Sądząc po przejrzeniu ostatnich wpisów..jak najbardziej. Jak już pisałam, ostatnio w moim życiu cały czas cos się dzieje. Zaledwie jeszcze tydzień temu pisałam o braku czasu, a już ten cały weekend, który powoli dobiega ku końcowi, jest mocno zakręcony. Z góry przepraszam, zę tak dużo do was piszę, ale chcę wam wyjasnić, co i jak. Wczoraj praktycznie cały dzień byłam poza domem, z rana musiałam cos załatwić na miescie, potem do szkoły na 10.30, więc znowu musiałam wstać o 8. Było zimno, ale zaopatrzona w grubą czapę, rękawiczki i termos z herbatą, jakos dałam radę! Potem umówiłam się z mamą w galerii, bo otworzyli tigera i koniecznie musiałam tam się pojawić, bo jeszcze nigdy nie byłam. Przy okazji kupiłam sobie nową książkę w empiku, którą znając życie będę czytała w autobusie, w drodze do szkoły i.. totalnie przepadłam w kolorze czerwonym, dlatego nie dziwcie się, jesli na blogu prędzej czy później pojawię się w bluzie w tymże kolorze. Nie, to nie żadna magia swiąt się odezwała, to po prostu kaprys, ot tak. Sama się sobie dziwię, jak to możliwe, że jestem taka zmienna. Jeszcze kiedys wolałam stonowane kolory, dzis szukam czegos bardziej wyrazistego. Wiecie... kiedys to ja też wolałam niektóre rzeczy przemilczeć, a dzisiaj bez problemu mówię, co mi leży na żołądku, bez ogródek. Ale to już historia na oddzielny post... ;)

sobota, 11 listopada 2017

phone photos

poniedziałek, w drodze do szkoły - poranna "cisza" // spacer z Misią <3 // jesienne przejażdżki // nareszcie zakupiłam sobie tę książkę, o której co nieco pisałam tutaj
Moja ostatnia obecnosć na blogu uległa totalnej autodestrukcji. Ale musicie zrozumieć, że ostatnio dni uciekają mi przez palce i z wrzesnia zrobił się listopad, a ja mam tyle na głowie, że już nie wiem za co pierwsze mam się brać. Kłania się ostatnia klasa gimnazjum... W każdym razie staram się to wszystko dopinać na ostatnie guziki, chociaż często bywa, że nie mam siły ani czasu, nawet by tu zajrzeć. Mam nadzieję, że wraz z grudniem wreszcie będę wpadała częsciej, w te moje blogowe '4 kąty'. Phone photos, powiem: nareszcie, a wy: znowu..., ale uwierzcie na słowo, że na serio kocham tworzyć tę serię, bo po jakims czasie sama wracam do tych postów i przypominam sobie różne momenty z mojego życia. Dzisiaj znalazłam chwilę, więc jestem. Od kilku tygodni moje piątki są mocno zakręcone. Z rana do szkoły, potem czekam godzinę na dod. hiszpański, następnie wracam do domu, mam jakies nieco ponad pół godziny, by ochłonąć i cos zjesć, a potem korki z matmy. Staram się nie narzekać, bo to wszystko, co robię; robię, bo chcę, a zmęczenie i lenistwo to reszta, którą bądź co bądź, ale trzeba minimalizować, jak tylko się da.

niedziela, 8 października 2017

Make Photography Easier // o fotografii słów kilka

Jak zapewne wielu z was się domysla, książka, na którą tak długo czekałam, jest książką o fotografii.. Chyba żadne zaskoczenie.. Ale to prawda, czekałam na nią i nie mogłam się doczekać, kiedy będzie dostępna w empiku. Bloga Kasi Tusk odwiedzam dosyć często i od zawsze zastanawia mnie jedno: "Jak ona robi takie piękne zdjęcia?". Jej kolejna książka "Make Photography Easier", to nie jest książka o fotografii jak wszystkie inne. Myslę, że to pozycja, której brakowało na rynku. Autorka skupia się na detalach, na tym, by zdjęcie niosło ze sobą emocje. Sama od pewnego czasu robię zdjęcia, uczę się, mam przed sobą długą drogę do tego, by być tak w 80% dumną ze zdjęcia. Kupiłam profesjonalną książkę, w której jest wszystko na temat, od 'A do Z'. Ale wiecie, co zrozumiałam? Żeby robić piękne zdjęcia, nie zawsze potrzebny jest drogi sprzęt. Fotografie niosą emocje. Spoglądając na zdjęcie, możemy wywnioskować, jaki jest człowiek, który je wykonał. Można to porównać do malarzy. Każdy z nich podąża swoją drogą, ma wyznaczony przez siebie styl. Powstaje dzieło, które jest unikatowe. Tak samo jest z fotografią. Kilka osób ma zrobić zdjęcie tej samej rzeczy bądź miejsca, ale każdy widzi to inaczej, ma swoją perspektywę i pomysł. Ekspozycja, ostrosć, dobranie kolorów, mieszanie faktur na zdjęciu jest bardzo istotne, ale nie można zapominać, że zdjęcie, to uchwycenie jakiegos momentu, mniej lub bardziej ważnego. Na fotografiach ma być klimat, musi być cos takiego, co przyciąga wzrok. Ja nadal się tego uczę. Wiecie co..? Fotografia według mnie uwrażliwia na piękno i mówcie, co chcecie, ale w każdym zdjęciu można odkrys cos wyjątkowego. "Make photography easier", to nie jest książka od 'A do Z'. To książka, która pokazuje, że każdy tak naprawdę umie zrobić dobre zdjęcie, ale to już zależy od tego czy potrafi dzięki swojej wrażliwosci dostrzec 'to cos', wyczuć chwilę i nacisnąć spust migawki..

niedziela, 1 października 2017

Fall vibes, goals for October and long break

Hej kochani! Cóż... po tak długiej przerwie wypadałoby się przywitać..prawda? Powiedzcie mi lepiej, jak to się stało, że wrzesień minął jak z bicza strzelił? No.. ja też nie wiem. W każdym razie muszę przyznać, że nie spodziewałam się takiego ogromu pracy, jaki muszę włożyć w ten rok szkolny. Co prawda, zdawałam sobie sprawę, że nie będzie lekko, ale nie aż do tego stopnia, że będzie taki zastój na blogu. Kiedy wreszcie przestanę być gosciem tutaj!? Mam nadzieję, że wkrótce to się zmieni. Ale uwierzcie, że staram się jak mogę, ale to nie zawsze wychodzi.. Wiecie..mam trochę teraz inne podejscie do tego.. Nie mam zamiaru się użalać, jakie to wszystko jest okropne itd. Bo tak nie jest. Życia nie zmienimy, możemy go tylko doskonalić i sprawiać, by było nam dobrze. Nam i ludziom wokoło. Także czy ja nie piszę długo czy piszę często, to tylko przypadek. Nigdy jakos nie stawiałam internetu wyżej niż prawdziwe życie. Lubię zachowywać balans, harmonię w tym wszystkim. Suma sumarum nadeszła jesień i trzeba przyznać, że jeszcze nigdy nie witałam jej w normalny sposób, no chyba tylko wtedy, gdy byłam dzieckiem. Zawsze kojarzyła mi się z zarywaniem nocy z powodu szkoły, totalną pluchą, deszczem, wiatrem, który robi z moich włosów jedno wielkie fiu-bździu, porannym wstawaniem przed 6, tym nieprzyjemnym chłodnym powietrzem.. I wiecie co? Wspomnienia z dzieciństwa mnie uratowały. Naprawdę. To brzmi głupio i  ja o tym wiem. Ale gdy sobie przypomnę przeskakiwanie przez kałuże, oglądanie późnym, ciemnym popołudniem bajek, opatulanie się kocem, spoglądanie na te spadające, kolorowe liscie.. jesień przybiera dla mnie inne znaczenie, wręcz pozytywne. Nie wiem czemu, ale tak się cos porobiło, że nawet gdy pada, ja potrafię dostrzec w tym cos ..nawet  nie potrafię tego nazwać.
Z tego względu, że się do was odzywam pierwszego dnia miesiąca wypadałoby trochę powiedzieć o tym, co będzie się działo, napomknąć o małych celach na ten miesiąc itd.  Z reguły uważam, że najlepsze rzeczy wychodzą na spontanie, ale kilka rzeczy chciałabym  tu nabazgrać, bym miała większą motywację do pewnych spraw. "Słowo się rzekło" - będę powtarzała 31 razy w miesiącu aż do znudzenia. Na pewno chcę się poprawić w tym miesiącu, jeżeli chodzi o czytanie książek. Niegdys byłam totalnym książkoholikiem, pochłaniałam książki w niesamowitym tempie, a teraz.. szkoda gadać.. Również chciałabym tu wpadać częsciej, o ile byłoby to możliwe.. Zbieram zdjęcia w telefonie, niedługo pojawi się w sklepach książka, na którą czekam i będzie mnóstwo innych rzeczy, wypadów, z których (mam nadzieję) zdam relację. Oprócz tego muszę trochę popracować nad sobą, a mianowicie na tym, by się wysypiać.. Sami rozumiecie... Nie wiem jak wy, ale ja jestem totalnym spiochem i dla mnie 6 godzin snu, to naprawdę mało. Niektórzy spią mniej i funkcjonują lepiej ode mnie, także gdzie ta sprawiedliwosć!?
Dzisiaj się rozpisałam, bo musiałam nieco strescić 'co i jak'. Potraktujcie to jako mały 'update'. A więc przystępując do mojego ostatniego celu, kończę pisać, obrabiać zdjęcia, cos może jeszcze zrobię do szkoły i.... przede wszystkim myslę już o kolejnym weekendzie. Już sobie wyobrażam jak siedzę pod kocem, w grubym swetrze, oglądam jakis film, a w dłoni trzymam kubek z herbatą, miodem i cytryną.... Weekend przybywaj!

wtorek, 12 września 2017

phone photos

Dopiero minął tydzień od rozpoczęcia roku szkolnego, a ja już z niecierpliwoscią czekam na weekend. Dobrze, że przynajmniej dzisiaj znalazłam trochę czasu, żeby tu cos nabazgrać. Jak się chce, to się da. Chociaż różnie z tym bywa... Dzis standardowo - zdjęcia z telefonu, totalny misz-masz, pomieszanie z poplątaniem. Trochę mnie, trochę miejsc, w których ostatnio "bywałam", zachody słońca (czyli jeden z piękniejszych momentów dnia) i reszta jakichs przypadkowych ujęć. Oglądajcie, a być może pod koniec tygodnia uda mi się skleić cos sensownego.

niedziela, 3 września 2017

Jak zachować wspomnienia?

Pytanie, które pojawiło się w tytule posta wcale nie jest przypadkowe. Już od dłuższego czasu chciałam wywołać zdjęcia, zbierałam się z tym kilka dobrych miesięcy, ale zawsze gdy wpisywałam sobie do kalendarza bądź notatek w telefonie przypomnienie o tym, jak zwykle stwierdzałam później, że nie mam czasu albo nie mam wystarczająco dobrych zdjęć, które chciałabym mieć w swojej kolekcji. I jedna i druga wymówka była prawdziwa. Ale w końcu: udało się! Miałam pewien zamysł.. i go dotrzymałam. Musicie wiedzieć, że gdy cos sobie obmyslę, to na 80% będę do tego dążyła. Być może z małym opóźnieniem, ale jednak prędzej czy później znajduję małą lukę w swoich zajęciach i przeznaczam ją na cos, co od dłuższego czasu zaprzątało mi mysli oraz miejsce w głowie, dokładniej rzecz biorąc; sekcja: POMYSŁY. Postanowiłam te ostatnie dni wakacji przeznaczyć na ułożenie wszystkiego, co mnie otacza, nawet mowa tu o zwykłym porządku. Podobno, że gdy porządek wokoło, to i porządek w głowie. Ciekawe jak to jest w moim przypadku..haha :D

niedziela, 13 sierpnia 2017

August vibes

Tak jak wspomniałam w poprzednim poscie, ten wakacyjny tydzień, to jeden z pierwszych, który miałam zaplanowany chociaż w połowie. Spotkania, spotkania i jeszcze raz spotkania, tak mogłabym go w skrócie okreslić. Wreszcie dopisała pogoda, na którą ludzie i tak będą narzekali, nie ważne czy będzie zimno, czy ciepło. Trochę mnie to bawi, ale cóż zrobić. Ludzie są mocno niezdecydowani. Ja też. Ostatnimi czasy zdecydowanie częsciej wychodzę z domu, bo nie wyobrażam sobie kiszenia się w '4 scianach' przez całe wakacje. Chociaż trzeba przyznać, że nuda się przydaje, a leżenie do góry brzuchem i czytanie jakiejs swietnej książki, to propozycja niezmiernie kusząca.. W każdym razie spotkałam się najpierw z siostrą, a następnego dnia z koleżanką. Jak się zapewne domyslacie, ponownie odwiedziłam 'po sąsiedzku', bo tam najlepiej mi się gada i odpoczywa. Tamtejszy wystrój tworzy fantastyczny klimat i już jestem ciekawa czy zmienią cos na swięta.. Tym razem powitały nas słoneczniki, które według mnie są jednymi z najpiękniejszych kwiatów.

niedziela, 6 sierpnia 2017

Countryside charms at sunset

Jesli wasze zdjęcia w głównej mierze zależą od pogody, to naprawdę, wychodźcie wczesniej niż planowaliscie i podczas robienia zdjęć nie sprawdzajcie co chwilę jak wam wyszło, bo może wam uciec jakis wspaniały moment godny uwiecznienia! Takie rady mogłabym dać również sobie samej 2 dni temu. Ale wszystko po kolei. Korzystając z okazji, że okolica mojej babci wcale nie pozostawia sobie nic do życzenia, czaję się od dawna na piękny zachód słońca, który na przekór chowa się za chmury w nieodpowiedniej chwili. W piątek przyszłam dosyć późno niestety.. A gdy słońce dyktuje ci warunki i czas, w końcu głupiejesz i nie wiesz, za co masz się brać.. Może cyknąć kwiatka, może zachód, a może w ogóle dać komus aparat, żeby zrobił tobie zdjęcie? Jestem okropnie niezdecydowana i gdy cos idzie nie po mojej mysli, wkurzam się. Ale cóż zrobić, takie jest życie! W prawa natury takie jak zachód słońca nikt nie może ingerować i to jest w tym wszystkim.. chyba najpiękniejsze.  Jak nie tym razem, to następnym! I tak oto przyszła sobota.., chyba pogoda bała się mojego gniewu, bo o dziwo było naprawdę przyjemnie! Zero chmur, leciutki wiatr, w sam raz!
Kopiowanie lub rozpowszechnianie zdjęć oraz treści zawartych na moim blogu "Mysląc inaczej" bez Mojej zgody jest niezgodne z prawem, a co za tym idzie - KARALNE!